WPROWADZENIE
W Polsce zagadką Hamleta jest to,
co jest w Polsce do myślenia.
Stanisław Wyspiański
Fragmenty tej książki powstawały, z przerwami, w ciągu kilku lat. Muszą więc różnić się stylem i metodą. Łącząc wszystko w całość założyłem zatem konstrukcję luźną, jak owych domów, do których doczepia się różne przybudówki, dobudowuje piętra i drąży piwnice, a nie zmienia się tylko miejsce centralne, oś całości. Umieściłem też w książce pewne fragmenty powstałe jakby osobno, a przecież przynależne choć częściowo do tematu. Godziłem się na różnorodność myślenia, obok więc toku historycznego czy historyczno-literackiego są fragmenty myślenia czysto literackiego czy symbolicznego. Skoro tak mi się to narzucało, niech już tak zostanie. Przykłady i warianty tematu, czyli wcieleń, jakie uzyskiwał w polskiej kulturze bohater szekspirowskiego Hamleta, mogłyby być także trochę inaczej dobrane. Czasem brałem „prawdziwego”Hamleta i traktowałem go jak model, na tle którego ukazywała mi się inność tego, co z nim porównywałem. Nie uchroniłem się od pewnych powtórzeń, ale to też cena jedności tej książki.
Oczywiście, to nie jest książka przyczynkarska na temat motywów literackich, choć dopełnia wiedzy o jednym motywie. Hamlet służy często tylko za punkt odniesienia dla rozwijania problemów czynu i myślenia, a fragmenty książki rozwijają się także bez scenariusza pisanego przez księcia na Elsynorze. Gdybym porównywał z muzyką, powiedziałbym, że książka ta ma charakter polifoniczny. Wątki przeplatają się, ale uzyskują chwilami także pewną samodzielność.
Mit postaci literackiej jako czynnik kultury: polski Hamlet, polski cień Hamleta. Rzecz to o samotności walki i rozeznawaniu się w moralnych powinnościach jednostki, ale i zbiorowości jako pewnej całości, postawionej wobec zbrodni, zła i brutalnej przemocy. Także wobec tragiczności, bo taki jest topos Hamleta i nasza historia. Czy ważna jest refleksja, czy czyn bezpośredni? A może walczyć, to składać z siebie męczeńską ofiarę? Chciałem wiedzieć coś więcej o działającym bohaterze w literaturze polskiej i o bohaterach niektórych gestów historycznych tego narodu. Zrozumieć lepiej samotność w narodzie, ale i samotność narodu, i czynione próby wyjścia z tego osamotnienia. Ten problem ludzkiego losu w nawiązaniu do Hamleta interesował mnie przede wszystkim na tle historycznych losów polskiego społeczeństwa, a nie – jak w Szekspirowskim Hamlecie – na tle losów jednostkowych. Nie uprzedzajmy jednak tego, co ma być napisane.
Istnieje niewątpliwie wiele interpretacji Hamleta i wiele jego powtórek w kulturze europejskiej, począwszy co najmniej od końca XVIII wieku. Pierwszym wybitnym odniesieniem tej dyskusji jest sąd wyrażony przez Goethego w jego powieści Lata nauki Wilhelma Meistra (1821-29). Hamlet stał się dla kultury nowożytnej w Europie modelem mitycznym, tak jak dla greckiego antyku był takim modelem, na przykład Orestes czy Edyp. Różne są też wcielenia „polskich” Hamletów. Przy tej całej różnorodności wcieleń obrys postaci Hamleta ma granice nieprzekraczalne, na tym polega logika i sposób działania takich mitycznych i literackich modeli. Wiadomo dokładnie, co dzieli na przykład Hamleta od Don Kichota: Hamlet jest bohaterem nie bez rozterek i skrupułów, ale bez urojeń. Wie, z czym walczy i na co się naraża. To Norwid próbował wprowadzić do historii naszej Don Kichota w wierszu Epos-nasza. Zrobił to może nieco ironicznie: „a my – kawalery błędne...”. Z prawdy uczynił zaczarowaną księżniczkę Dulcyneę, czekającą na uwolnienie. Ale później nazwał Don Kichota „opętańcem rzeczy przyszłych” i porzucił.
I donkichoteria mniej pasuje mi do historii ducha polskiego ostatnich stu pięćdziesięciu lat; Don Kichot to bohater pokojowy, a w tej półtorawiecznej historii za dużo walki i krwi. Może dlatego Norwid pozostawił na boku swego młodzieńczego Don Kichota, ale nie chciał wprowadzić na jego miejsce Hamleta. Wybrał – Orfeusza jako twórcę kultury. Taki jest bowiem najwyższy bohater reprezentatywnego cyklu Norwida Vademecum: Fortepian – Chopin – Orfeusz – Chrystus. Orfeusz ginie dopełniwszy doskonałych wartości. Powiedziałbym, że jest to ulubiony dzisiaj bohater, który nie używa przemocy, który tylko ma odwagę być prawdziwie. Z Hamletem łączy go to, że obaj muszą zginąć. Ale Hamlet Szekspira wychodzi poza ten – jakby stoicki, pasywny – ideał. Prawda Hamleta nie jest oderwana. Potrzebna mu jest ona w walce o Ducha Ojcowego, o wskrzeszenie zamordowanego porządku moralnego. W trudzie psychicznym rozeznaje się w rzeczywistości, ociąga się z działaniem i naraża, by właściwie rozegrać swą walkę. Dopełnia swych celów, ale zdradzony – ginie.
Co jeszcze o powodach, celach tej książki można powiedzieć? Że poza tym wszystkim, o czym tu piszę, było takie bezpośrednie, wręcz aktualne odczucie: chciałem się przeciwstawić dwu fatalnościom polskiego losu, to znaczy i męczeństwu, i niesprzeciwianiu się złu, podkreślić, że męczeństwo i ugodowość wobec zła idą często razem. Ich odwrotnością jest działanie moralne i bezpośrednia walka ze złem. Hamlet ma książkę w ręku i szpadę u boku.
Czy analogie albo literackie mity pozwalają do końca rozumieć historię? Pewnie nie. Ale bez nich historia też nie zdradzi nam swego sensu – bo przecież tworzą ją ludzie tym analogiom i mitom literackim, i ideologiom ulegający. Cel tej książki jest zresztą skromniejszy – zrozumieć lepiej literaturę polską, nie zapominając o historii.
Mam nadzieję, że łaskawy czytelnik, który zechce wziąć do ręki tę książkę, znów przeczytał Hamleta, jeśli nie wczoraj, to choćby miesiąc temu...
1987