List otwarty w sprawie śledztwa katyńskiego
22.11.2005

Instytut Pamięci Narodowej
Na ręce Prezesa Instytutu Profesora Leona Kieresa

     Uważam, że Polska powinna prowadzić własne śledztwo w sprawie Katynia. Ogłoszenia śledztwa należy dokonać natychmiast. Wymaga tego nie tylko historia, ale także polska racja stanu. Śledztwo katyńskie dotyczy samej zasady suwerennych działań społeczeństwa i władz dzisiejszego państwa polskiego.

Sprawa Katynia to jedna z największych zbrodni popełnionych na Polsce i Narodzie Polskim w czasie ostatniej wojny. W rozkazie z 5 marca 1940 roku, dotyczącym mordu katyńskiego, skazano na rozstrzelanie ponad 15 tysięcy oficerów (w tym najwyższych) armii polskiej i innych funkcjonariuszy państwowych, zgromadzonych w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie, a także prawie 10 tysięcy przedstawicieli elit polskich, więzionych w więzieniach wschodniej Polski.

Podobnie jak obecne Niemcy ponoszą wciąż moralną i prawną odpowiedzialność za zbrodnie niemieckiego państwa III Rzeszy, tak za mord katyński, dokonany przez państwo rosyjskie tamtego czasu, odpowiada jego prawny sukcesor, obecna Rosja Putinowska. Przecież wniosek o rozstrzelanie polskich oficerów podpisali nie tylko członkowie najwyższych władz partii sowieckiej, będącej de facto rządem tego kraju, ale także najwyżsi funkcjonariusze państwa rosyjskiego. Charakter państwowy tej decyzji jest niestety często pomijany, a ma to wysokie implikacje w prawie międzynarodowym.

Od ponad dziesięciu lat śledztwo prowadziła obecna Rosja, kraj, który jest sukcesorem sprawcy zbrodni. Rosja nie chce uznać tej sprawy za ludobójstwo, choć wnioskowała to przecież kiedyś, w procesie w Norymberdze (1946). Słyszymy rosyjskie sądy, że mord katyński był zbrodnią pospolitą, obciążającą jedynie NKWD, dlatego też uległ już przedawnieniu. Dlaczego w takiej sytuacji, gdy za zbrodnię tę nikogo nie można skazać w prawie rosyjskim, żaden z polskich rządów nie ośmielił się dotąd prowadzić polskiego suwerennego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej? A pozostawiano je w rękach państwa, które jest sukcesorem prawnym sprawcy tej zbrodni? Już prawo rzymskie orzekało, że „nie można być sędzią i świadkiem we własnej sprawie” (Nemo iudex et testis idoneus in propria causa). Rosjanie przedłużali zresztą swoje śledztwo latami. Nie ujawnili kilkudziesięciu tysięcy teczek osobowych ofiar, uważając je prawdopodobnie za operacyjne. Wreszcie obecna Rosja dopuściła, że bez sądu zmarli wysokiej rangi funkcjonariusze państwowi, odpowiedzialni za mord katyński (Soprunienko i Tokariew). Słyszeliśmy rosyjskie wypowiedzi, że jeśli gdzieś przetrwali jacyś sprawcy, w myśl stanowień prawa rosyjskiego, nie mogą być sądzeni. Nie rozumiem więc, dlaczego Prezes Instytutu Pamięci Narodowej zwleka z podjęciem polskiego śledztwa katyńskiego, jeśli zważyć dodatkowo, że Rosja to postępowanie śledcze umorzyła.

Nigdy nie prowadziło tego śledztwa państwo polskie. Odwagę wykazał jedynie w roku 1993 min. Jan Piątkowski, w rządzie Hanny Suchockiej, ogłaszając polskie suwerenne śledztwo, ale spotkał się ze sprzeciwem, a niedługo później śledztwo zerwał min. W. Cimoszewicz. Po roku 1989 kolejne rządy polskie wykazały w sprawie Katynia oportunizm, maskowany fałszywym politycznym realizmem.

Śledztwo polskie w sprawie Katynia jawi się więc jako podstawowy wymóg prawa międzynarodowego i polskiej państwowej i moralnej racji stanu. Rzecz także w tym, że jego skutki fizyczne i moralne (dla rodzin ofiar), i moralno historyczne (dla całej rzeczywistości polskiej) wciąż trwają. Śledztwo katyńskie to także prawna ocena podstawowego zwornika historii polskiej w XX wieku. To przecież z powodu stanowiska polskiego w sprawie odkrycia grobów katyńskich w r 1943 –rząd sowiecki zerwał stosunki dyplomatyczne z legalnym polskim rządem emigracyjnym. Było to pierwszym krokiem do utworzenia narzuconego Polsce przez Rosję sowiecką niesuwerennego i okupacyjnego rządu po wojnie. Gdyby nie milcząca zgoda sojuszników zachodnich na rosyjską wersję Katynia, inaczej wyglądałaby Jałta. Śledztwo musi przecież objąć nie tylko fizyczną zbrodnię wobec dwudziestu pięciu tysięcy osób, stanowiących polską elitę umysłową, ale także jej konsekwencje i historyczne korzyści, odniesione przez rosyjskiego państwowego sprawcę.

Być może przyszłe ograniczenie przez Rosję kontaktów z polską prokuraturą w sprawach śledztwa sprawi, że pominięte czy niedostępne będą pewne (niezbyt istotne) szczegóły, bo przecież całość zbrodni jest już zbadana i jasna (udowodniona od 1943 roku. Będą za to mogły być zbadane podstawowe fakty, których śledztwo rosyjskie nie poruszyło. Pierwszym takim faktem jest odpowiedzialność państwa rosyjskiego za tę zbrodnię i nieprzedawniony fakt tej zbrodni jako zbrodni przeciw ludzkości.

Nie można nie ustosunkować się od nowa do niemieckiego śledztwa z roku 1943. Badało ono bezpośrednio materialne fakty w Katyniu, później całkowicie przez Rosję zatarte, i przesłuchiwało świadków naocznych, później przez Rosję zdławionych, jeśli nie usuniętych fizycznie. Wydane przez Niemców dokument Amtliches Material zum Massenmord in Katyn (1943) powinien być przez IPN przetłumaczony i udostępniony opinii publicznej w Polsce (po wojnie dokument ten został wznowiony tylko w Niemczech). Na nowo trzeba prześledzić międzynarodowy charakter fałszerstw komisji N. Burdenki w 1944 i terroryzowanie jej świadków. Na podstawie jej orzeczeń podczas Procesu Norymberskiego w 1946 roku Rosjanie (ze zgodą Sprzymierzonych) próbowali obciążyć Katyniem Niemców, niewątpliwie jako zbrodnią ludobójstwa, jednak akt oskarżenia upadł z braku dowodów. Wymagają wreszcie uwzględnienia w śledztwie –zawarte w 7 tomach akt (dwa i pół tysiąca ogłoszonych stron dokumentów i relacji) stwierdzenia śledztwa amerykańskiego Kongresu (tzw. Hearings, 1952). Zdumiewający jest fakt, że dokument ten istnieje jedynie w języku angielskim. Jego wydanie to także zadanie śledztwa IPN-u.

Wreszcie w roku 1990, 13 kwietnia, w rocznicę ogłoszenia przez Niemców oficjalnej wiadomości o zbrodni katyńskiej, agencja TASS, niewątpliwie z upoważnienia najwyższych władz ZSSR, przyznała, że zbrodnię wykonał sowiecki NKWD. Należy ocenić fakt, że nie podkreślono odpowiedzialności państwa, na którego rozkaz działał NKWD.

Poza wątkiem głównym śledztwa w sprawie zbrodni – istnieje też wątek następny, podstawowy i ważny dla polskiej świadomości. Chodzi o nigdy nie prowadzone śledztwo w sprawie postępowania tych osób w Polsce, które prawdę o Katyniu usiłowały przez pięćdziesiąt lat stłumić, zakłamać – z urzędowego nadania. To przecież poplecznictwo zbrodni głównej. Publikowano fałszywe ksiązki i artykuły, zmuszano świadków do fałszywych zeznań i osadzano ich w więzieniu lub zmuszano do ucieczki na emigrację. Skazywano także ludzi na więzienie za zwykłe ujawnianie przekonania o rosyjskim sprawstwie tej zbrodni. Były przestępcze zarządzenia władz centralnych i czynników propagandy, a organy ścigania i ciała sądowe ferowały haniebne wyroki. Żyją jeszcze ludzie, których wtrącono do więzienia za prawdę o Katyniu. IPN istnieje po to, aby prowadzić śledztwo w sprawie takich przestępstw i zbrodni przeciw narodowi polskiemu.

Śledztwo katyńskie jawi się więc jako badanie czerwonej nici komunistycznych zbrodni przewijająca się przez wojenną, ale także powojenną historię Polski. Nie tyko poza naszymi granicami, na wschodzie, gdzie zbrodnię fizycznie popełniono, ale i w samej Polsce. To na pewno jedno z podstawowych śledztw, jakie powinien prowadzić IPN.

Uważam, że śledztwo IPN w sprawie katyńskiej powinno być ogłoszone bez żadnej zwłoki.

Jacek Trznadel


Profesor Jacek Trznadel, wieloletni wykładowca paryskiej Sorbony, jeden z założycieli Polskiej Fundacji Katyńskiej, Komitetu Historycznego Badania Zbrodni Katyńskiej. Opublikował kilkadziesiąt artykułów historycznych i książkę takich studiów (Powrót rozstrzelanej armii, Warszawa 1994) poświęconych Katyniowi. Jest także autorem prozy literackiej o Katyniu Z popiołu czy wstaniesz? (Kraków 1995 ), nagrodzonej w 1998 roku nagrodą im. Leszka Proroka.